Bez kategorii Polecam!

Artyści, których jak słuchać, to już po całości – moja 15tka

Czyli muzycy, którzy tworzą tak dobrze, że nie da się poprzestać na jednym utworze.

Wiem, że to żadne odkrycie i właściwie obecnie na niemal każdym blogu znajdziecie tekst, nawijający o tym, że zimą to się tylko siedzi w otoczeniu mandarynek, książek i muzyki. Już mnie zaczęły irytować te posty. Wyjdźcie ludzie z domu – myślę – i przestańcie rozprawiać jedynie o jesienno świątecznym klimacie. Ile można rozwodzić się nad świeczkami? Ja nie mam żadnej i jest ok. O tej porze roku jest po prostu ZALEW tym tematem. Nie chce mi się już nawet tego otwierać, bo w każdym jest dokładnie to samo. Kopie kopii.
Choć nie powiem, tak faktycznie jest. Ogólnie, uwielbiam spacery, aczkolwiek zaczęłam odczuwać niższą satysfakcję, odkąd nos mi zaczął zamarzać w trakcie przechodzenia z jednego przystanku na drugi. Idę zapakowana jak prezent na święta, zawinięta w kurtki, szale, czuję się jak salceson, ale nos zawsze będzie wystawiony, jakby tylko prosił o przewianie. No chyba, że się opatulę jak Muzułmanka, ale trochę mi głupio, tak można tylko w nocy, gdy nikt nie widzi/każdy ma to gdzieś. Przedwczoraj w przemiłym towarzystwie pierwszych objaw przeziębienia, z przerażeniem przeczytałam, iż wirusy dostają się przede wszystkim drogą oddechową. Nos to dla nich taka otwarta brama. Naprawdę nie mam na niego pomysłu. Co ja, mam sobie waciki przyklejać? Albo kupię taką maskę Hello Kitty jak Japończycy, na pewno będzie to o wiele lepiej wyglądać, niż opatulenie na Muzułmankę.

W każdym razie, w związku z tym, że większość czasu rozkoszuję się zaciszem domowym, muzyką, książkami (może i te świeczki kupię w końcu), prześlę Wam takie moje ulubione albumy. Wiecie, czasem jest tak, że 5 piosenek się przesłucha, a resztę przewija. A w tych przypadkach nie. Włączam całość i każda jedna piosenka jest dla mnie rewelacyjna. I nie, nie wszystkie są melancholijne. Jak zwykle, kolejność nie ma znaczenia. Numerki dla porządku. Za duży misz masz, by porównywać. Polecam!

1. Dawid Podsiadło

No to na początek taki standardzik, można by rzec. Chyba mało kto Go nie lubi. Dowodem jest brak biletów na koncert po tygodniu/ dwóch od rozpoczęcia sprzedaży. Poszły jak świeże bułeczki. Zbyt świeże na mój refleks szachisty. Żałuję, że się nie załapię na najbliższy koncert. Jego najnowsza płyta jest dla mnie pewnym zaskoczeniem . Nie, nie chodzi o to, że poprzednie są gorsze. Mam wszystkie i ubóstwiam w całości. Po prostu szokuje, zachwyca mnie Jego pomysłowość – wszystko co tworzy za każdym razem jest świeże i odmienne. Jak na dłoni widać rozwój emocjonalno muzyczny. Ciągle idzie do przodu i przeciera nieznane tereny!

MafAlnie MaFalNie mAfAlnieE

2. Monika Brodka

Płyta ,,Granda” zajmuje swoje własne miejsce w moim serduszku. Niemal składa się na moją tożsamość. Uwielbiam do niej szaleć jak tornado po pokoju i drzeć się na cały głos. Momentalnie poprawia nastrój. Brodka jest niezwykle konkretna i uzdolniona. I teksty świetne, i podkład dopracowany.  Jej ,,rojstowa” interpretacja: ,,Wszystko, czego dziś chcę”, to perełka!

3. Sufjan Stevens

Czyli inaczej mówiąc geniusz muzyczny. Ja pewnie nawet nie wymienię tylu nazw instrumentów, na ilu on zagra. Gra na ponad 20-u! Ze śmiałością nazwę Go poliglotą muzycznym. I tworzy prawdziwe cuda. Jego utwory przejawiają czyste piękno. Naprawdę nic dziwnego, że otrzymał Oscara.

4. Marek Grechuta

Zawsze do Niego wracam. Dla mnie był twórcą najpiękniejszej poezji śpiewanej, jaka powstała. Nie ma prawa się znudzić. Ostatnio dowiedziałam się o istnieniu czegoś takiego jak ,,comfort food” (czyli prosto mówiąc typowo domowe – kluski, naleśniki, schabowe itp.). W takim razie dla mnie Grechuta to jeden z przykładów mojego ,,comfort music”. Zawsze się czuję taka udomowiona, gdy sobie włączę Jego płytę. Nie porównuję Go oczywiście w tym momencie ze schabowym (mam nadzieję, że nikt nie ośmielił się tak pomyśleć), po prostu to takie moje źródełko całkowitego poczucia bezpieczeństwa i ululania.

5. Queen

Szczególnie po filmie ,,Bohemian Rapsody” nie ma potrzeby tłumaczenia, dlaczego byli genialni. To moi mistrzowie w przywracaniu energii życiowej (która uuuuwielbia ulatywać w eter).

6. Manchester

Czyli super świetny polski zespół. 🙂 Zawsze się uśmiecham, gdy gdzieś usłyszę. Również sentymentalnie…

 

 

 

 

 

 

 

Znam na pamięć chyba wszystkie już teksty. Nie tak dawno byli na topie. No kto nie zna tej piosenki (nie wspominając o ,,Ostatni raz z moją klasą”)???

7. Mesajah

Jego muzyka towarzyszy mi od początku gimnazjum. Jest dla mnie REWELACYJNY, wg mnie najlepszy muzyk reggae w Polsce. Kilka razy byłam na koncercie, grał również u moich rodziców w Karczmie, za co jestem ogromnie wdzięczna, to było spełnienie jednego z moich nastoletnich marzeń 😉

8. Artur Rojek

Przeogromna wrażliwość muzyczna skłębiona w skromnym, niepozornym człowieku. Swoim głosem potrafi przeszyć na wskroś, całe ciało czuje Jego emocje. Dla mnie jest definicją artysty. Płyta ,,Składam się z ciągłych powtórzeń” jest dla mnie idealna.

9. Alessandro Mannarino

Jestem ogromną fanką włoskiego języka oraz włoskiej muzyki. Nie lubię współczesnej radiówki włoskiej, zazwyczaj to takie średnie, podobne do siebie ballady miłosne. Wolę grzebać w tych mniej promowanych utworach. Lubię zarówno włoski rock, ska, jak i folk. Mannarino to zdecydowanie mój typ. Słucham dwa lata i ciągle kocham Jego głos, jak na początku. Nie mam pojęcia, dlaczego nie jest bardziej popularny. W jednym z wywiadów czytałam, że inspiracje czerpie z rozmów z ulicznymi grajkami, smutnymi clownami i prostytutkami w barach. To widać i słychać. Jego muzyka uchyla drzwi do wspaniałej, włoskiej krainy, z której nie chce się wychodzić. Jest kolorowa, żywa i pełna ekspresji, emocji. Naprawdę pobudza wyobraźnię. Moje pierwsze skojarzenie to…..:

 

 

 

 

 

 

UWIELBIAM 🙂 Naprawdę nie umiem polecić mojej ulubionej piosenki 🙁 Każda jedna jest dla mnie złota. Ciężki wybór, naprawdę.

10. Beirut

Kolejne moje drzwi do bajki. 🙂 Cudowne brzmienia, aż się serce cieszy.

11. Edith Piaf

Nie trzeba na pewno nikomu przedstawiać. Emocje, emocje, emocje! Coś pięknego! Polecam również niezwykle poruszający film na podstawie biografii ,,Niczego nie żałuję” z 2007r.

12. Frank Sinatra

Najwyższa elegancja i klasa! Jak słucham, od razu mam przed oczami Nowy Jork i Hollywood lat 40.

13. Jain

Czyli kiedy potrzebuję szybciej się obudzić lub zyskać więcej energii. Lubię Jej muzykę, jest niestandardowa, połączenie różnych styli. Kojarzy mi się momentami a tu z Lily Allen, a tu z Manu Chao. Tak jak przy M. Brodce, od razu chce się poskakać trochę po łóżku. 🙂

14. Avril Lavigne

Chyba tu nie pasuje, nie? Uwielbiałam, jak byłam młodsza. Obecnie został ze mną tylko piąty, ostatni album z 2013. Zimą zawsze coś rysuję (nie wiem dlaczego tylko zimą, może właśnie dlatego, bo ciągle jestem w domu), jak również tej płyty słucham tylko raz w roku. Bardzo miło się kojarzy i przywraca wspomnienia. Choć akurat piosenka ,,Hello Kitty” to dla mnie jakaś porażka – nie wiem co to w ogóle ma być, nie mogę jej słuchać. Jednak poziom wyrównuje na przykład ,,Give you what you like” jest przepiękna i widać większą dojrzałość artystki.
Moja mała przepustka do nastoletniego wieku 🙂

15. Alexander Rybak

Chyba początek mojego podróżowania po ,,zaczarowanej” muzyce. Dla mnie ,,Fairytale” z Eurowizji, to piosenka – jak sama nazwa wskazuje – cudowna i bajkowa. Potem wgłębiłam się w resztę twórczości i uznałam, że wszystko co wyjdzie od Rybaka jest jak jedna wielka księga baśni. Swoją drogą, pewnie na zawsze pozostanie moim wymarzonym facetem, wyśnionym ideałem. Nie wiem czy bardziej z aparycji, czy jednak bardziej to głosem mnie tak zaczarował. A może to te przepiękne teksty o miłości. Tak czy inaczej, na tyle mi się spodobał, że ok. 3 lata temu narysowałam Jego portret, oczywiście z zamiarem wysłania (wiecie, A NUŻ by coś odpisał…. nawet tak krótko, np. kciuk, albo przynajmniej: ,,wyjdziesz za mnie?”). Skończyło się na chceniu, ale portret powstał i jestem z Niego szczerze zadowolona. Przynajmniej, jakby nie było, mam sobie tego wymarzonego faceta w domu. 😀 (Kiedy tymczasem inne ideały uciekają sprzed nosa…)

 

 

To nie byłoby na tyle. Mam bowiem cały skarbiec muzyki, za którą przepadam i chyba każdego tygodnia wpada do niego coś nowego. Mogłabym wymieniać i wymieniać. Każdy monolog jednak należy kiedyś skończyć. Macie takie swoje hity hitów lub całe albumy, które nie mogą się znudzić? A może jest to coś z tej listy? 🙂