Bez kategorii

ASMR – moja perwersyjna chimera

Nie ignorując oczywistej inspiracji, która mi się dziś dość nachalnie nasunęła – w postaci warunków pogodowych, pomyślałam sobie, że przedstawię wam mój najdziwniejszy – a zarazem najskuteczniejszy do tej pory sposób na relaks i szybki sen. Kiedy jest brzydko na zewnątrz, chce się człowiekowi tylko spać. Przynajmniej ja tak mam. Po co działać wbrew sobie. Słuchajmy swoich mądrych organizmów. Śpijmy 😉

Kiedyś, kiedyś, jakoś może z półtora roku temu, przy nie pamiętam jakiej okazji, trafiłam na tak zwaną ,,czarną stronę YT” (zresztą tam to chyba zawsze trafia się bez okazji). Ukazała mi się cała seria filmików, na których ludzie wyczyniali różne, naprawdę dziwne rzeczy. Zapewniam Was – było mi bardzo niewygodnie to oglądać, byłam tym lekko zdegustowana zmieszana. No ale jestem typowo ciekawskim człowiekiem i mimo pierwszych objawów, nie odskoczyłam i nie zaprzestałam na jednym filmiku. Obejrzałam kilka, czując się zarówno coraz głupiej, jak i również coraz senniej.

I o to chodziło!

No dobra. Pojechałam trochę z tytułem (czego się nie zrobi dla kliknięć 😀 ). Wbrew pozorom, właśnie chodzi o to, że to wcale perwersyjne nie jest. A przynajmniej – nie powinno być.
Czuliście kiedyś takie miłe dreszcze, gdy ktoś na przykład Was czesał/robił makijaż/masował? A może odpływaliście na sam widok kogoś, kto coś dokładnie układał, czyścił? Mnie zdarzało się to niejednokrotnie. Jeśli Wam również, to to było właśnie ASMR.
,,ASMR (skrót od autonomous sensory meridian response) – zjawisko przyjemnego mrowienia w okolicach głowy, szyi i innych obszarach ludzkiego ciała. Zjawisko to może zostać wywołane poprzez wizualne, słuchowe, dotykowe i zapachowe bodźce zewnętrzne. Z przeprowadzonych badań wynika, że aż 97% ludzi korzystających z tej formy relaksu, wykorzystuje ASMR tuż przed pójściem spać.”
(https://pl.wikipedia.org/wiki/ASMR)


Ja cierpię na dość rzadką i w sumie dopiero niedawno odkrytą przypadłość – mizofonię. Mam wysoką wrażliwość na różne, często zwyczajne dźwięki, które potrafią u mnie wywołać wręcz odruchy paniki. Najczęściej nawet nie potrafię wytłumaczyć dlaczego jakiś normalny, niewinny dźwięk mnie tak drażni, że mam ochotę ze złości wyskoczyć przez okno.
A w ASMR jest tak, że coś, co mnie irytuje na co dzień, to to samo na tym filmiku potrafi wywołać we mnie ogromną przyjemność. TO DZIWNE. Ale wnioskując z komentarzy na YT, wiele osób tak ma.

Najczęściej dziewczyny (ale nie zawsze, chłopcy również) udają, że czeszą, malują, głaszczą kogoś po drugiej stronie ekranu. Często również odgrywają różne role. Przebierają się, grają postacie z seriali/filmów, kosmetyczki, makijażystki, lekarki, ciocie, mamy, siostry, wredne suki. TAK, serio takie filmiki też czasem występują – choć naprawdę nie mam pojęcia jak w ogóle może kogoś relaksować nagranie w tym stylu czy wyobrażenie wizyty u dentysty. No ale ja też nie lubię na żywo różnych dźwięków, a tu mi nie przeszkadzają.

Jeśli chodzi o filmiki, same dźwięki z początku nie wywoływały u mnie nic, prócz efektu uśpienia. Każdy ma swoje własne wyzwalacze. Niektórzy lubią szepty, inni cichy śpiew, inni lubią jak się ich wybudza po narkozie… 😀 Ja dokładnie nie umiem stwierdzić po jakim czasie przyszło do mnie to magiczne ,,mrowienie”. Może to jakaś kwestia wprawy? Nie wiem. Ale kiedy już przyszło, przepadłam. UWIELBIAM tego słuchać. I nazywam to swoim dziwactwem. Zabawy aluminiową folią, szuranie, sapanie, stukanie, Boże, niektórzy liżą mikrofon. Nic dziwnego, że niektórzy mają konotacje erotyczne. Zresztą, sami wykonawcy są w pełni świadomi, że to nie jest normalne:

Okej. Bez najmniejszych wątpliwości – wygląda i brzmi to bardzo słabo. Ale pomaga.

W moim przypadku zaśnięcie w 2 minuty było kiedyś dla mnie czymś niewyobrażalnym. Przez pewien okres czasu cierpiałam na bezsenność i spałam po parę godzin. Za żadne skarby nie byłam w stanie zmrużyć oka, nawet jeśli kładłam się zmęczona. Nie było to spowodowane żadnym stresem.To był najzwyczajniejszy w świecie natłok myśli, który mnie sukcesywnie rozbudzał z godziny na godzinę. A jeszcze dołożyć do tego fakt, że 3:00 w nocy to godzina, w której boję się duchów (najfajniejsza naleciałość z dzieciństwa 😀 ), to do 4-5 czuwałam, kompletnie niezmorzona snem.
Filmiki ASMR wywołują we mnie efekt relaksu i pomagają wyłączyć umysł poprzez skupienie się na tych dźwiękach. Śpię po chwili. A najbardziej chyba lubię szepty. Szczególnie to nagranie na mnie działa:

W Polsce jest to mało popularne. Za granicą nawet niektóre gwiazdy z tym eksperymentowały – np. Salma Hayek, Margot Robbie, Lucy Hale, Kate Hudson czy Emily Ratajkowsky. Tak bardziej dla żartów, ale i tak się ucieszyłam na ich widok.

U nas znam tylko dwóch artystów z tej dziedziny, ale nie przepadam za słuchaniem tego po polsku. Czuję się lekko uwsteczniona, słuchając powtarzanych w kółko słów typu: ,,kwiatuszek, kwiatuszek, kwiatuszek”. Choć tego pana akurat lubię:

Oprócz relaksu, ASMR świetnie się sprawdza na doła. Gdy mi smutno jest i źle, włączam sobie ten filmik. Wystarczy parę minut Jej ciepłego uśmiechu i i dobry nastrój wraca. Jakieś dobre fale wysyła sobą.

Nie wiem jakie możecie mieć teraz odczucia, jeśli obejrzeliście już coś z tego co tu wstawiłam lub poszukaliście na własną rękę.  Szczególnie, gdy się z tym stykacie po raz pierwszy. No, ale ja sama sądziłam, że to dziwne i kompletnie nie rozumiałam jak można tego słuchać czy oglądać. Czyli wychodzi na to, że sama jestem dziwna. Kto kogo przezywa, sam się tak nazywa. 😀

Ale polecam mimo wszystko, szczególnie dlatego, że wykonawcy są bardzo kreatywni. Jeśli ktoś uwielbia być w 100% produktywny, nawet w środku nocy, może sobie również włączyć w wersji lekcji języka obcego, gdzie czytają słówka. Do wyboru, do koloru. Na początku czujesz się trochę dziko, jak ostatni kretyn, ale to mija. A na końcu zostaje tylko relaks. I przespane noce!