Fragmenty książek Kurza melodia!

Miłość od pierwszego wejrzenia, kiedy mnie oblał tym sokiem.

13.07.13r.
16:00
Dzisiaj zwiedzaliśmy piramidy w Gizie zgodnie z planem. No, nie do końca zgodnie z planem, bo postanowiliśmy się zabrać z inną grupą, która prędzej wracała do Sharm El Sheikh. Mama bardzo źle się poczuła i prawdopodobnie był to zaczątek hipertermii. Przed chwilą wymiotowała, potem spała, a teraz siedzi w zacienionym miejscu na basenie i pije wodę. Na szczęście czuje się już znacznie lepiej.
To wszystko przez szalonego tatę. Aż dziwne, że dzieci wytrzymały, są chyba ze stali.
A, i jeździliśmy na wielbłądach. Może i by było fajnie, ale mój nabierał ogromnej prędkości z górki i kilkadziesiąt razy byłam pewna, że zaraz wyląduję na ziemi. Daję słowo, serce miałam w gardle. Nigdy nie spadłam jeszcze z wielbłąda, więc nie wiem czy to boli, ale mam przeczucie, że to nie byłoby najprzyjemniejszym doświadczeniem na świecie.

Zdążyliśmy obejrzeć parę piramid. Może i bym była zafascynowana, a może i zachwycona, gdyby nie skwar, który po prostu zaburzał mi całą percepcję i zdolność poznawczą – czy jak to tam się nazywa.
Tata w swojej galabii nie wytrzymywał. Myślałam, że się w końcu rozbierze, ale chyba jego duma zwyciężyła. Chodził jeszcze w jakichś chustach na głowie i jacyś turyści uznali go za Araba – spytali ile kosztuje zdjęcie z wielbłądem.
Hahaha, zaś pewien Arab zapytał tatę ile wielbłądów weźmie za mamę. Poczuła się urażona, ale tylko trochę. Chyba poczuła się równie doceniona, niczym podczas zalotów nauczyciela zumby.
Przewodnik nas jeszcze gdzieś chciał ciągnąć, lecz mu sprytnie uciekliśmy.

17:23
Leżałam i czytałam sobie książkę. Nagle nadszedł młody, przystojny kelner i potykając się o figurki mamy, ,,odpychające złą energię”, oblał mnie sokiem. Bardzo przepraszał. Okazał się być Polakiem i ma tu taką wakacyjną pracę.

Miłość od pierwszego wejrzenia, kiedy mnie oblał tym sokiem.

17:55
Nieee, no może nie miłość.

17:58
Nawet nie zauroczenie.

17:59
Ani zainteresowanie.

18:00
Nic.

19:00
Ojciec panoszy się wściekły, bowiem matka wreszcie udała się po rozum do głowy i rozkazała anulować resztę wycieczek. […] Płacił za wszystko z góry, a teraz musiał to odwołać. Nawet nie wolno mu nakrzyczeć na mamę, bo jest nieobliczalna w tym momencie i zawsze jakichś drgawek może dostać.

14.07.13r.
13:05
Znowu spałam na balkonie z powodu chrapania taty.
Dobrze, że chociaż mama wyzdrowiała. Na wszelki wypadek, zostaliśmy w kurorcie i zdychamy nad basenem. Nie ma tu żadnych przystojnych chłopaków, o których można by oko zahaczyć, dasz wiarę? Prędzej roznegliżowane, wytapetowane baby w różnym wieku, które ze sznurkami zamiast majtek ocierają się już o plażę nudystów.
Wojtek z Natą sprawują się dobrze, nic im nie przeszkadza, wszystko im pasuje. Bawią się z animatorami i mają pełno kolegów i koleżanek.
Rodzice również kogoś poznali podczas tamtej nocy, gdy tata wył i dzisiaj wieczorem robią wspólnego grilla. Grilla. Po prostu grilla. Mama twierdzi, że to młode osoby i namawia bym przyszła. Ale mama to mama. Ona wiele SĄDZI. SĄDZIŁA, że tańce nad basenem z animatorem są super i NAMAWIAŁA byśmy potańczyły. Tak. Ja, mama i kobiety ze sznurkami zamiast majtek. Zadzieram kiecę i lecę.