Wpisy-slider Wszystkie

Studniówka :)

Po długim oczekiwaniu, fotograf wręczył nam zdjęcia ze studniówki. No trochę to trwało, nie powiem, ale nie można narzekać. 🙂
Na samą zabawę byłam nastawiona sceptycznie. Szczerze mówiąc, wcale nie miałam ochoty na nią iść. Najpierw było mi to obojętne, jednak z czasem – kiedy każdy o niej mówił (a trwało to już od zeszłego roku szkolnego), to coraz bardziej miałam dość, nim jeszcze faktycznie nadeszła.
I te miliony problemów, które narastały po prostu z każdym dniem – bo sukienka, bo wybór sali, bo jedzenie, bo buty do sukienki, bo POLONEZ. O matko, z tym polonezem, to miałam ochotę się poćwiartować. Przez jakieś pół roku mieliśmy co tydzień próby, gdyż starano się dojść do idealnej perfekcji. Zupełnie jakbyśmy się szykowali na występ w TVNie. Tymczasem mnie to jakoś specjalnie nie obchodziło. Wręcz przeciwnie – uważałam, że nawet gdyby komuś się poplątały nogi i by nastąpił efekt domina – byłoby przynajmniej zabawnie.
Już naprawdę nie chciało mi się słuchać o tej studniówce. W ostateczności, przed samą studniówką, chciałam już tylko, aby było po (chociaż nigdy wcześniej nie chciałam, aby było PO, każdy maturzysta rozumie z czym to się wiąże… 100 dni do…).
Ale nie było źle. Powiem więcej – było bardzo fajnie. Naprawdę świetnie się bawiliśmy, dużo tańczyliśmy. Co tu więcej trzeba? Jestem bardzo zadowolona, mimo wcześniejszych obiekcji. Nadal uważam, że nie trzeba było tak wariować i bardziej wyluzować, ale na szczęście nie zaważyło to na zabawie. Zdjęcia zresztą też sympatyczne, jak wspomniałam wcześniej.