Fragmenty książek Wszystkie

Powrót do szkoły przez las.

Dzisiaj w drodze do bursy, weszliśmy do lasu na grzyby. Uzbieraliśmy cały kosz. To jest przyjemna, relaksująca aktywność. A kiedy głowa zaczyna boleć, znaczy, że się mózg dotlenia – przynajmniej tak mi mówią. Może to od tego skupienia, w jakim się ich szuka. Dzisiaj nie zdążyła zaboleć, wyrobiliśmy się w 15 minut.

Grzybobranie jest fajne. Ale lubię tylko wtedy, kiedy faktycznie są te grzyby. Bo jeśli przez 2 godziny nie znajdę żadnego, to co to za frajda? O, jeszcze nie lubię trafiać na pajęczyny i się w nich plątać. I mam lęk, że nie zauważę jakiejś dziury i skręcę sobie nogę. Ale oprócz tego, miło jest tak spędzić czas. Pokonuje się długą trasę i nawet się tego nie odczuwa. Ostatnio często chodzimy z rodzicami (w weekend wstawię zdjęcia zupy z tych grzybów). Ponieważ ja – w przeciwieństwie do Toli – nie mam problemów w wychodzeniu na spacer z rodziną. Prawdę mówiąc, ona ma kolosalny. Chyba to jest jej największa zmora.

10.12.11r.
20:00
Mój tata – cwaniak dziś również pewnie by wypchnął ze mną Nacię, lecz tym razem dogłębniej to przemyślałam.
– TOLA!!! CO TY WYRABIASZ?!?!?! – wrzasnął do mnie z drugiego końca korytarza.
– Noo… wychodzę na spacer.
– Dobrze, ale dlaczego trzymasz w rękach terrarium z Romanem?!
– Ty myślisz, że żółwie nie lubią chodzić na spacerki? Biorę go tym razem zamiast Naty. Zresztą on lepiej mnie obroni niż ona. Jak ktoś mnie napadnie, wypuszczę go, a Romek wystawi swoje… zęb…. dziąsła. To przerazi przestępcę. Na sto procent.
– Tola… proszę cię…
– No co? Świeże powietrze dobrze mu zrobi. Wiesz, że ostatnio patrzył na mnie takim obłędnym wzrokiem? Sądzę, że zachorował po tym JAK TWOI KOLEDZY GO SPILI.
– Przecież wiesz, że to nieprawda.
– No właśnie nie.

I wyszłam udając obrażoną. Jednak terrarium z zagubionym Romanem pozostawiłam na komodzie. Cha, cha. Cha, cha. Cha, cha, cha! Myślał, że wyjdę z żółwiem na spacer. Cha, cha, cha!

frag.: ,,O Bogdaj piorun – czyli pokręcone życie nastolatki”